Translate this page

niedziela, 11 sierpnia 2019

Regeneracja ostatniej sadzonki Lytocaryum

Zostałam mi ostatnia sadzonka Lytocaryum Weddellianum. Z nasion, które zamówiłam z Madery niestety ani jedne nie wzeszło. Mojemu znajomemu również. Ta partia nasion była jakaś wadliwa. Ale się nie poddaję. Wspomniana na początku sadzonka została wysiana rok temu. Mimo to, od początku była najsłabsza i cherlawa. W tym roku zaczęła jakoś podupadać. Mimo, że nie jest na sprzedaż, postanowiłam ją szybko ratować. Zakupiłam w końcu odpowiednie dla tego gatunku podłoże, czyli 1/3 seramisu i 2/3 kory sosnowej. Jakież było moje zdziwienie, gdy z dnia na dzień Lyto zaczęło się od razu lepiej czuć i wypuszczać liście, które przez miesiące były zamknięte. Niczym człowiek po podaniu witamin. Bardzo mnie to cieszy. Liczę, że z brzydkiego kaczątka wyrośnie piękny łabędź.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój komentarz zostanie zatwierdzony przez administratora.