Translate this page

poniedziałek, 11 marca 2019

Reanimacja palmy: chamedora elegans

Dzisiaj otrzymałam taki oto kwiatuszek, a dokładniej chamedorę elegans od lekarki z prośbą o reanimację. Pod jej nieobecność ktoś tak "załatwił" palmę w przychodni. Od stanu kupienia nie była przesadzana. Pojemnik mikro wielkości. Nie mogłam odmówić pomocy, aby uschła. Robiąc zdjęcie w trybie makro widziałam przez obiektyw pulsujące bąbelki wody. Palma jest tak zalana, że powstały mnogie ilości pleśni. Musiałam z chirurgiczną precyzją oczyścić ją z tego świństwa, po czym najbardziej, jak się tylko dało wycisnąć wodę z bryły i ją nieco rozłupać. Potem przyciąć zeschnięte łodyżki. Następnie, przygotować inny "domek" i nowe podłoże. Dodałam więcej, niż się przewiduje keramzytu na dno i perlitu oraz piasku do włókna kokosowego, który pochłonie wilgoć. Absolutnie nie mogę jej podlewać przez ok. 10 dni. Potem podleję ją "na żywca" organicznym biohumusem. Rehabilitacja potrwa do pół roku. Może trochę dłużej. Jak sądzicie, da się ją uratować? Pytam retorycznie, bo ja odpowiedź znam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz